Niech tytuł posta Was nie zmyli ;)
Bardzo chciałabym być dobrze zorganizowana... Nieład w głowie staram się chociaż nadrobić uporządkowaną pracownią.
Ostatnio powstały w związku z tym 4 pudełka na te przydasie, które żyły sobie swoim życiem i wcale nie chciały pojawiać się pod ręką w najpotrzebniejszym momencie.
Ach, zapomniałabym dodać, że pewnie by nie powstały gdyby nie to, że dorwałam w swe ręce najnowsze papiery UHK Gallery - LOFT (dostaniecie je w Białych Kruczkach)
Tak bardzo było mi ich żal pociąć i 'wydać' w postaci kartek, że stwierdziłam, że MUSZĘ z nich zrobić coś dla siebie :)
Ponieważ lubię kiedy wszystko dokoła mnie jest proste i spełnia dobrze swoją funkcję, tym razem nie dodawałam żadnych ozdób. LOFTy prezentują się same w sobie tak fantastycznie, że nie było potrzeby doklejania kwiatków, listków i innych takich :)))))
Pierwszy organizer powstał z myślą o tekturkach, które w wielkiej 'kupie' leżały w kartonie pod biurkiem i sprawiały wrażenie, że jest ich milion.
Jedna przegródka na ramki, druga na napisy i ozdobne elementy:
Drugi organizer przeznaczony został na taśmy washi i te kilka tuszów pigmentowych, które posiadam:
Trzeci na perełki w płynie, które wreszcie stanęły do góry nogami, i -co najważniejsze- w zasięgu ręki mej:
Oraz ostatni na tusze Distress (wszystkie tusze, które posiadam są w wersji mini), na pudełko z perełkami i na najczęściej używane dodatki czyli tusze splash, gesso, mikrokulki i brokat:
A Wy jak przechowujecie takie przydasie? :)
Pozdrawiam Was ciepło,
Dżoaśka :)


















































